Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. X
Bieszczadzki weekend 18-20.05.2018r.

Ponownie spotykamy się na szlaku, tym razem nieco dalej niż zwykle bo w Bieszczadach. W odpowiedzi na zaproszenie pani Kasi i pana Łukasza siedmioosobowa grupa dzieci wraz z wychowawcami była gotowa odkrywać i poznawać nieznane nam dotąd szlaki. Wycieczkę rozpoczęliśmy od ponad trzygodzinnej podróży z Jasienia do miejscowości   Uherce Mineralne. Tam już na miejscu czekali na nas pani Kasia i pan Łukasz- i rozpoczął się weekend pełen wrażeń.

Jeszcze nie zdążyliśmy dobrze rozprostować  kości po podróży a już zostaliśmy zaproszeni do Bieszczadzkiej Szkoły Rzemiosła by tam zapoznać się z ginącymi zawodami i spróbować swoich sił w pieczeniu proziaków, poćwiczyć sztukę kaligrafii czy własnoręcznie wykonać naczynie z gliny. Podróż w czasie zrobiła na nas spore wrażenie  To jednak nie koniec atrakcji po zakwaterowaniu się w „Zagrodzie Magija”  w Orelcu wieczorową porą udaliśmy się na ognisko gdzie wspólnie z Naszymi Gospodarzami świętowaliśmy 5-lecie działalności turystyczno-krajoznawczej koła PTTK „Wędrowcy”, które działa w naszym domu. Był pyszny tort, wspólne pieczenie kiełbasek i szereg ciekawostek na temat niedźwiadków mieszkających w okolicznych lasach.

Kolejny dzień naszego pobytu rozpoczął się od śniadania i przygotowania do wyjścia w góry. Naszym celem była Tarnica – najwyższy szczyt Bieszczad 1346 m. n.p.m.  Z miejscowości Wołosate niebieskim szlakiem wyruszyliśmy w górę. Mimo niezbyt dobrej pogody udało nam się stanąć  na szczycie, z którego niestety nie mogliśmy podziwiać widoków- pewnie musimy tam jeszcze wrócić. Droga powrotna przez Szeroki Wierch do Ustrzyk Górnych była wietrzna ale i zarazem bardziej widokowa. Sobotni wieczór ponownie spędziliśmy przy ognisku i pogaduchach.

Niedziela również była dla nas dniem pełnym emocji. Po śniadaniu udaliśmy się do Uherec Mineralnych by tam spróbować sowich sił na 6-cio kilometrowej trasie Bieszczadzkich Drezyn Rowerowych – atrakcji która wzbudziła w  nas ducha rywalizacji połączonej z pozytywnymi emocjami.  Po nietypowej podróży przyszedł czas na pizze i lody  i wszystko co dobre szybko się kończy, podobnie jak nasza bieszczadzka przygoda i już niedzielnym popołudniem wróciliśmy do naszego domu z pełną głową pozytywnych wrażeń.

Odkrywanie Bieszczad było możliwe dzięki ogromnemu i bezinteresownemu  zaangażowaniu Pani Kasi i Pana Łukasza- ludzi pełnych pasji, otwartych na potrzeby  drugiego człowieka.  DZIĘKUJEMY – czuliśmy się u Was wspaniale !!! Trzymamy kciuki za każdy przebiegnięty kilometr!!!!

                                                                                                   Zapraszamy do Galerii